Szybciej, więcej, mocniej

true love woman - Szybciej, więcej, mocniej

 

Nie mylcie tytułu ze znanym filmem, opowiadającym o wyścigach samochodowych. Dzisiejszy artykuł trochę z pogranicza psychologii społecznej, zainspirowany ostatnimi wydarzeniami i obserwacjami tego, co dzieje się wokół mnie. Mam tu na myśli ciągły pęd za pieniędzmi, karierą, modą. Czy to wszystko jest tego tak naprawdę warte ?

 

Droga Czytelniczko (i Czytelniku),

Zanim zaczniesz czytać dalej, chciałam Cię z góry przeprosić. Artykuł może być nacechowany narzekaniem
i marudzeniem. Sama tego nie lubię, jednak ostatnie wydarzenia życiowe sprawiły, że muszę po prostu wyrzucić
z siebie parę spraw! A gdzie nie lepiej, jak nie na blogu? Z góry dzięki, że jesteś ze mną!

 

Nie da się ukryć, że okres tzw. millenium, czyli wkroczenie w rok 2000 był znamienny nie tylko jeśli chodzi
o datę, ale i o wydarzenia, jakie przyniósł nam nieco później. Rozwój technologii, Internetu, masowe programy o tym, co robią i jak żyją inni, portale społecznościowe i wiele innych nowinek technicznych sprawiły, że nasze życie zmieniło się diametralnie.

 

Dziś już nie piszemy listów, nie idziemy na pocztę po znaczek. Teram mamy smsy, maile. Świat bardzo szybko mknie do przodu. Mamy dostęp do wielu informacji bez wychodzenia z domu. Wystarczy „wujek google” i hop – szukana informacja wyświetla się nam na ekranie. Co więcej, sama wiadomość jest bardzo ulotna. W dobie gazet i miesięczników jeden tytuł potrafiliśmy „wałkować” dosłownie miesiąc. Ba! Ja nawet kolekcjonowałam niektóre z gazet. Obecnie to, co dziś jest na topie, jutro może wylądować na samym dnie kosza.

 

Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem przeciwniczką Instagrama czy Facebooka. Sama z nich korzystam
i uważam, że wiele z obecnych narzędzi i aplikacji można w naprawdę fajny sposób wykorzystać.

Nie jestem też zwolenniczką konsumpcjonizmu, co nie oznacza, że nie lubię pieniędzy. Jak każdy, chce żyć godnie, móc pojechać na wakacje, kupić ładną sukienkę czy po prostu wyjść do kina i trochę zaoszczędzić. Czy zależy mi jednak na sławie, złotym mercedesie czy milionie na koncie ? Nie specjalnie.

 

To co ważne

 

Czyli tzw. priorytety, które często są kształtowane przez wiele czynników. Rodzinę, wychowanie, społeczeństwo, ale i nasz charakter czy osobowość. To właśnie one decydują o tym, co jest dla nas ważne
w dojrzałym życiu. Czy będzie to nowy samochód czy wycieczka dla dziecka. Dodatkowe godziny w pracy czy popołudnie spędzone z rodziną.

 

Zdaje sobie sprawę, że punkt myślenia zależy od punktu siedzenia. Sama, gdy nie byłam w związku, miałam sporo czasu dla siebie. Pracowałam więcej i dłużej. Priorytety się zmieniły wraz ze zmieniającą się sytuacją życiową. Ale co ważne – ja sama dążyłam do tej zmiany i sama jej chciałam. Może właśnie stąd to moje zdroworozsądkowe podejście ?

 

 

Egoizm

 

W Internecie udało mi się wyczytać piękną regułkę mówiącą, iż egoizm to postawa, charakteryzują się nadmierną miłością do samego siebie, myśleniem wyłącznie o własnych korzyściach oraz podporządkowaniem własnym potrzebom interesów innych ludzi.

Szczerze ? Odnoszę wrażenie, że takich ludzi jest niestety coraz więcej. Spotkałam na swojej drodze sporo postaci, które uważały, że się należy, że trzeba im dać i to dużo, i najlepiej teraz w tym momencie.

Co więcej, wielu z nas, nie mających takiej postawy i nastawienia, przegrywa z tymi bardziej zachłannymi. Warto sobie zadać tutaj pytanie – czy chcemy w ogóle wygrać tą bitwę ? Może lepiej jest stać z boku i po prostu przyglądać się temu całemu wariactwu ?

 

 

Mój świat

 

Takie podejście do sprawy jest totalnym przeciwieństwem nauk, jakie mi wpojono i jakimi staram się kierować.  Zawsze uważałam, że w życiu dochodzi się do czegoś ciężką pracą. Dla wielu może to wydać się śmieszne (a czasami starodawne), ale ja naprawdę wierzę w takie wartości jak uczciwość, szczerość
i pracowitość. Idąc przez życie z takimi przekonaniami nie jest łatwo i na pewno trzeba mieć twardy tyłek, bo wiele razy się na niego upadnie. Jednak życie jak to życie, uczy wraz z upływającymi latami. Także i ja sama doszłam do pewnych wniosków a jednym z nich jest fakt, że bycie dobrym dla kogoś nie zawsze oznacza otrzymanie dobra od tej drugiej osoby. Że nie można mylić bycia dobrym z byciem naiwnym.
A w końcu, że warto być dobrym, szanując przy tym samego siebie.

 

Uff troszkę pomarudziłam. Pozwolę sobie jeszcze przytoczyć wspaniały cytat znanego dziennikarza, Rafała Bryndala, który w jednym z wywiadów powiedział:

„Jeśli ktoś jest bogaty wewnętrznie, ma dużą wyobraźnię i wrażliwość, to wystarczy mu czasem podróż do kuchni i przeżyje więcej, niż ktoś, kto zobaczy słonia na safari?

 

Czyli znajdowanie szczęścia w tych najprostszych, codziennych czynnościach 🙂 Zgadzacie się ?

 


 

Za kończenie chciałam doprecyzować pewną kwestię. Wiele z Was może się czuć oszukane, bo jak to ? Blog o pozytywnym nastawieniu do życia i potędze podświadomości a tutaj taki artykuł ?

To, jakimi zasadami w życiu się kieruję, to w co wierzę, moje zainteresowanie duchowością i coachingiem nie ulega zmianie. Do tanga potrzeba jednak dwojga i życie niejednokrotnie weryfikuje, z kim to tango warto zatańczyć. Mimo mojego pozytywnego i optymistycznego podejścia do życia, bywam zła, wkurzona
i nie raz zawiedziona tym, co mnie spotyka. A ten artykuł jest poniekąd skutkiem właśnie tego typu uczuć, jakie miałam okazję doznawać.

 

 

 

 

 

 

Całuję

TrueLoveWoman

3 komentarze na temat “Szybciej, więcej, mocniej

  • Hm… Mam trochę jak Ty. Z jednej strony jestem niezmiernie wdzięczna za ten postęp technologii i wszystkodosteojosc. Ale z drugiej hmmm… Ten ogol y konsumpcjonizm I egoizm jakoś mnie odrzuca. Jakoś tak widzę to coraz jaskrawiej wraz z tym jak rosna moje dzieci.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *