Dlaczego polubiłam Walentynki ?

truelovewoman roza rose - Dlaczego polubiłam Walentynki ?

 

14 lutego za nami. Jak co roku w mediach panuje szał walentynkowy związany z dyndającymi zewsząd serduszkami czy atakującym z prawie każdej witryny sklepowej kolorem czerwonym. Dookoła roznosi się aura romantyczności, w kinach grają „50 twarzy Greya” a mężczyźni na ulicach pośpiesznie kupują kwiaty.

 

Przyznam się bez bicia – kiedyś nie lubiłam Walentynek i byłam ich przeciwniczką. To święto było dla mnie kolejnym amerykańskim wymysłem, który tak jak hamburger czy McDonald’s przywędrowały do naszego pięknego kraju nad Wisłą i trochę namąciły w kulturze i obyczajach.

 

To się jednak zmieniło.

 

Kiedy? Nie tak dawno, bo dosłownie ze trzy lata temu. Moje Walentynki zrewolucjonizowała po prostu proza życia. W momencie, gdy startujemy w dorosłość: mieszkanie bez rodziców, praca, związek czy dzieci to zaczyna nam doskwierać rutyna i brak czasu. I choć te dwa czynnik wpływają na wiele aspektów życia, dziś poruszę ten związkowy.

 

Do domu wracasz w godzinach popołudniowych czy nawet wieczornych, jesteś zmęczona, jesz obiad, ewentualnie oglądasz jakiś film, książka czy fitness i – bądźmy szczere – nic nam się już więcej nie chce. Osobiście latem mój poziom energii znacznie wzrasta w stosunku do zimowej aury, która obecnie panuje za oknami, nie mniej jednak trudno jest nam się wyrwać do kina, na kolację czy małą randkę.

 

Dziś patrzę na Walentynki jak na sposobność. Czego? Ano tego, co może za sobą nieść to urocze święto
z serduszkiem w tle. Miło jest otrzymać kwiatek od partnera, bombonierkę czy pluszowe serduszko. To mały i miły gest, a większość z kobiet to naprawdę lubi i docenia. Ja zdecydowanie do takich należę. Nie jestem zagorzałą fanką Walentynek i rozumiem doskonale pary, które ich nie obchodzą. Na ten moment aczkolwiek, gdy na co dzień tak bardzo brakuje nam romantyczności i czasu dla siebie, doceniam 14 luty właśnie za sposobność przywrócenia nam takiego nastroju choć na jeden dzień.

 

Z Partnerem nie kupujemy drogich prezentów i nie planujemy tego dnia przez okrągły miesiąc, stawiamy raczej na miły upominek, wspólną kolację czy wyjście do kina – czyli te wszystkie małe sprawy, o których nierzadko zapominamy.

Pary często miewają problem z zakupem prezentów dla przysłowiowej „drugiej połówki”. I jak jeszcze kobiecie jest co kupić , bo chociażby kwiaty, to już z mężczyzną jest gorzej. Kochane, nie kombinujmy! Zróbmy to, co sprawia nam przyjemność, czego nam brakuje w dniach codziennych, a co  pozwoli przywrócić związkowy romantyzm z początku związku. To może być nawet kolacja w domu, przy świecach. A może niech przygotuje ją Twój partner ?

 

Niech to nie będzie przymus, który należy spełniać, bo „nie wypada” inaczej. Niech Walentynki staną się jedną z dodatkowych możliwości do spędzenia czasu razem, powiedzenia partnerowi kilku miłych słów, podziękowania za to, że jest. Bawmy się tym dniem i dostosujmy go do własnych upodobań i potrzeb.

 

9 thoughts on “Dlaczego polubiłam Walentynki ?

  • Nie widzę nic złego w tym, by Walentynki stały się impulsem do zadbania o siebie wzajemnie w pędzącej codzienności. Oczywiście, że idealnie byłoby, gdyby każdy dzień do tego służył, jednakże w natłoku obowiązków nie sposób znaleźć zawsze moment na wytchnienie i rozumiem, jeśli taką chwilą staje się ten dzień 14 lutego. Sama nie traktuję go jako nic wyjątkowego, a jestem w dość pokaźnym stażem (jak na mój wiek) związku, jednak nie widzę przeszkód, by dla nowych par był to dzień przełomowy czy okazja do wyznania sobie uczuć. Podoba mi się postrzeganie Walentynek jako „sposobność”, ujęłaś to idealnie! 🙂

  • Jeśli para potrafi mile spędzić walentynki, lubi w ten dzień obdarowywać się prezentami to oczywiście zdecydowanie na plus, ale najlepiej pokazywać „swoją miłość” do partnera/partnerki w codziennym życiu. Wspierać się w problemach, dzielić radościami i wspólnie być szczęśliwym😉

    • Zdecydowanie sie zgadzam! Nie lubię ostentacyjnego pokazywania własnych uczuc, powiem więcej – czasami wręcz mi się wydaje, że to trochę na pokaz… Największa miłość to pokazana w drobnych gestach np. pomoc przy sprzątaniu, ugotowaniu obiadu, podania filiżanki kawy 🙂

  • Bardzo fajny post, ukazuje zdrowe podejście do tematu Walentynek. Sama ich nie obchodzę, ale zgadzam sie z Twoim zdaniem na ich temat. Przyjemnie się czytało, mam tylko jedno drobne ale – nie 14 luty, a 14 lutego. Przepraszam, ale mam okropne zboczenie na tym punkcie. 😀

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *