W domu z bliźniakami. Moje dzieci mają już 3 miesiące!

 bliźniaki

 

 

Czas szybko płynie? Na pewno powiedział to ktoś, komu urodziły się bliźniaki 😛 A tak serio – ostatni miesiąc, czyli ten w którym wszyscy razem jesteśmy już w domu, minął naprawdę szybko. Szybko, ale i bardzo uważnie.

 

Trochę czasu mnie tu nie było i Was zaniedbałam. Już się tłumaczę. Jak wiecie po narodzinach moich dwóch maleństw w 30 tygodniu ciąży, prawie 2 miesiące były spędzone w szpitalu (jak się cieszę, że to już za nami!). Gdy w moim życiu dzieje się coś złego i nieoczekiwanego, często zamykam się w sobie. Nie lubię
o tym mówić czy pisać. W 100% fokusuję się na danej sprawie a codzienne życie przepływa mi jakby przez mgłę.

 

Wiem, to nie do końca dobre i staram się to zmienić. Ciężko było mi napisać do Was coś pozytywnego, po prostu było mi ogromnie ciężko i smutno, nie obyło się bez morza wylanych łez i nieprzespanych nocy.

 

Teraz już na szczęście jesteśmy wszyscy w domu. Pierwszy miesiąc z naszymi pociechami za nami. Pewnie zastanawiacie się, jak to jest z dwójeczką w domu ? Już mówię.

 

Bliźniaki w domu!

 

Jest ciężko, nie ma co ukrywać. Ale jaki to stopień ciężkości to wszystko zależy od kilku czynników.

 

Naszych dzieci – jeśli trafią Ci się spokojne i dużo śpiące dzieci, naprawdę nie jest źle. Ja akurat mam to szczęście (przynajmniej na razie!), że moje dzieciaczki są małymi aniołkami. Dużo śpią i pomijając małe trudności z jedzeniem (np. gazy czy wzdęcia, co u wcześniaków jest często spotykane) są naprawdę, ale to naprawdę grzeczne. Dla kontrastu dam Wam przykład mojej siostry, która 1,5 roku temu urodziła dwie dziewczynki – bliźniaczki.

 

Wiktoria i Jagódka od początku miały problem ze spaniem (tzn. w nocy nie spały albo płakały) a na dodatek w okolicy trzeciego miesiąca życia rozpoczęły się u nich kolki. Zaczął się niekończący się wrzask, płacz i krzyk. Moja siostra musiała mieć przy sobie zawsze jedną osobę do pomocy. Uwierzcie mi, byłam wtedy z nią i nie miałyśmy nawet chwili, by coś zjeść czy nawet skorzystać z WC.

 

Podejścia – jeśli podejdziesz do macierzyństwa jak do kolejnego doświadczenia i będziesz miała wewnętrzne przekonanie, że wszystko minie i jest tylko krótkim odcinkiem Twojego życia, to wszystko jest do przejścia. Tak jest przykładowo ze spaniem a raczej jego brakiem 😛 Wstawanie do dwójki dzieci w nocy co 3 godziny oraz odciąganie pokarmu laktatorem nie jest łatwe. Mój sen wygląda tak, że śpię ok. 1,5 godziny po czym znów pobudka. Czy chodzę niewyspana? Oczywiście! Marzę o przespaniu chociaż 4 godzin pod rząd. Wiem jednak, że to się kiedyś skończy, że dzieci zaczną w końcu przesypiać całe noce i będzie lepiej.

 

Doświadczeń – jeśli choć raz w życiu doświadczysz ciężkiej choroby i problemów ze zdrowiem, docenisz to, co najważniejsze w życiu … czyli życie. Miesięczny pobyt w szpitalu przed porodem, zagrożona ciąża oraz późniejszy pobyt dzieci na oddziale neonatologii sprawiły, że doceniam ich zdrowie oraz prawidłowy rozwój. Jestem wdzięczna, iż mimo trudności, moje dzieci żyją i rozwijają się prawidłowo. Doceń to, co dla Ciebie wydaję się być normą a nią w rzeczywistości nie jest. Zdrowe
i szczęśliwe dzieci to wszystko, czego chcę.

 

Szczęśliwa czy zmęczona?

 

I jedno i drugie 😛 Kochane! Jestem szczęśliwa z bycia mamą i celebruje każdy dzień. Moja ciąża była planowana i choć nie wiedziałam, że będzie podwójna, za nic w świcie nie zamieniłabym obecnego stanu mojej rodziny.  Dzieci dają radość, szczęście, są totalnie zależne od nas i to, jakie będą w przyszłości zależy tylko od rodziców. Gdy patrzę na ich słodkie buzie nic więcej się nie liczy. Macierzyństwo, choć trudne
i wymagające, jest piękną rolą. Wiem, że trosk i zmartwień jest jeszcze sporo przede mną, w końcu małe dzieci – małe kłopoty a duże dzieci – jeszcze większe. Chcę jednak wziąć udział w tej przygodzie i jestem na nią gotowa jak nigdy przedtem!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *