Więcej natury w kosmetyczce – kosmetyki mineralne

kosmetyki mineralne 4 1024x683 - Więcej natury w kosmetyczce – kosmetyki mineralne

Jakiś czas temu podjęłam decyzję o tym, aby bardziej świadomie podchodzić do pielęgnacji mojego ciała. Od około 2 lat większą uwagę zwracam więc na składy kosmetyków, także tych kolorowych. I tak trafiłam na kosmetyki mineralne. Nasze początki nie były łatwe, ale teraz bardzo się lubimy 😊

Ponieważ nie jestem kosmetologiem ani kosmetyczką, na początku przybliżę Wam czym są kosmetyki mineralne z informacji, jakie udało mi się odnaleźć w Internecie.

Kosmetyki mineralne to preparaty stworzone na bazie drobno zmielonych minerałów m.in. tlenku żelaza, cynku, tytanu, cząsteczek miki, kamieni półszlachetnych – kwarcytu, cytrynu, turmalinu. Kosmetyki mogą ponadto zawierać glinki: białą, zieloną, czerwoną, które nie tylko pielęgnują skórę, ale pochłaniają nadmiar sebum.

Kosmetyki mineralne są pozbawione parabenów, silikonów a także innych sztucznych substancji. Są całkowicie naturalne z zdecydowana większość z nich nie jest testowana na zwierzętach.

I tyle z teorii, teraz opowiem Wam, dlaczego po nie sięgnęłam i jak się u mnie sprawdzają.

Tak jak napisałam we wstępie – powoli, krok po kroku zmieniam moje kolorowe kosmetyki. Coraz większą uwagę skupiam na składzie kosmetyku oraz na tym, czy dana firma testuje na zwierzętach swoje produkty. I tak właśnie podczas researchu googlowego natknęłam się na temat kosmetyków mineralnych. Wiele dziewczyn pisało, że są one naprawdę dobre, jednak początki w ich aplikowaniu mogą przysporzyć wiele trudności. Czemu? Bo są to kosmetyki sypkie. Przy ich aplikacji naprawdę trzeba uważać, nie należy wykonywać zamaszystych ruchów, nie nakładać zbyt dużej ilości na pędzel, gdyż kosmetyk może się obsypać na ziemię.

Ponieważ nie lubię wyrzucać nieużytych kosmetyków, które już zakupiłam, moją zmianę rozpoczęłam od podkładu i różu, ponieważ to właśnie te kosmetyki najszybciej się zużywają w mojej kosmetyczce. I faktycznie – moje pierwsze podejście nie okazało się udane. Nie potrafiłam się nimi malować! Puder się rozsypywał, nie widziałam efektu na twarzy, jaki bym chciała. Po jakimś czasie wróciłam jednak do tematu, ale już z nowo zakupionym pędzlem (kupiłam pędzel flap top – tutaj możesz zerknąć jak pędzel tego typu wygląda). I to było to!

Zanim opiszę Wam moje doświadczenie z kosmetyki, przybliżę Wam jaką mam cerę i jakich kosmetyków użyłam do tej pory.

Typ cery: tłusta, głównie przetłuszczająca się w strefie T. Mam także skłonność do zaskórników.

Moje problemy z wcześniejszymi kosmetykami:

  • uczucie „maski” na twarzy,
  • ciągłe poczucie, że coś jest na mojej twarzy, co jest sztuczne i co zatyka mi pory,
  • mimo używania kosmetyków matujących, cera była nadal tłusta,
  • podkłady często (szczególnie w ciepłe dni) zważały się,
  • problem z poprawianiem makijażu w ciągu dnia, po dwóch poprawkach miałam wrażenie maski.
kosmetyki mineralne 9 667x1024 - Więcej natury w kosmetyczce – kosmetyki mineralne

Czego używałam do tej pory:

  • Podkład matujący do twarzy Annabelle Minerals
  • Podkład kryjący do twarzy Annabelle Minerals
  • Róż do policzków Pixie Cosmetics
  • Bronzer Annabelle Minerals
  • Rozświetlacz Annabelle Minerals

Jaki efekt na mojej skórze dają kosmetyki mineralne?

Przedstawię Wam kilka rezultatów, jakie te kosmetyki przyniosły mojej przetłuszczającej się skórze.

  1. Naturalny efekt makijażu – skóra wygląda naturalnie, bez efektu maski (preferuję naturalny makijaż, więc dla mnie efekt jest zadowalający).
  2. Ujednolica koloryt skóry – po raz kolejny w ładny, naturalny sposób, jakby wtapiając się w skórę.
  3. Skóra oddycha – to to, czego najbardziej brakowało mi w niektórych kosmetykach. Po ich aplikacji czułam, jakby na mojej twarzy istniała cienka warstwa filtru, przez który moja skóra po prostu nie potrafiła oddychać. Kończyło się jeszcze większym przetłuszczaniem oraz nakładaniem kolejnej warstwy kosmetyku, aby poprawiać makijaż (np. w pracy). Czyli niekończące się koło katastrofy na twarzy. Po aplikacji kosmetyków mineralnych praktycznie w ogóle nie czuję ich na twarzy.
  4. Produkt nie zważa się – to również często mi się zdarzało, zwłaszcza w ciepłe dni, bądź gdy przebywałam cały dzień poza domem. Kosmetyki mineralne jeszcze nigdy nie dały mi efektu zważenia. I pisząc NIGDY nie przesadzam. Cienka warstwa pudru podczas aplikacji delikatnie wtapia się w cerę i tworzy z nią jedną całość. Nawet w bardzo upalne dni moja cera wygląda nadal tak samo dobrze.
  5. Mogę poprawiać makijaż kilkakrotnie w ciągu dnia, a skóra nadal wygląda świeżo – dokładnie tak! Właśnie tutaj postać sypka kosmetyków sprawdza się najlepiej. Kiedyś, gdy przebywałam poza domem kilka/kilkanaście godzin, pod koniec dnia jedyne, o czym myślałam to zmycie makijażu. Moja twarz się świeciła a w załamaniach widać było podkład. Teraz mogę nakładać podkład nawet 2-3 razy w ciągu dnia, a nadal nie czuję tłustej warstwy na twarzy. To, co odczuwam to raczej świeżość i oddech mojej skóry.
  6. Nie wchodzi w załamania twarzy – bardzo widoczne podczas długiego noszenia na twarzy bądź upalne dni.
  7. Są bardzo wydajne – do tej pory zakupiłam jedynie jeden egzemplarz kosmetyki w pełnej wersji (tylko dlatego, że nie było próbki). Próbka podkładu z firmy Annabelle Minerals kosztuje 10 zł i wystarczy mi na minimum 3 miesiące. Czy można chcieć więcej? 😊
kosmetyki mineralne 8 768x1024 - Więcej natury w kosmetyczce – kosmetyki mineralne

Myślę, że kosmetyki mineralne zostaną ze mną na dłużej. Ich naturalny skład i działanie zdecydowanie odpowiada mojej skórze na twarzy. Teraz tylko czekam na wykończenie cieni do oczu i czas na nowy zakup.

PS. Podczas pisania artykułu zamieściłam post w mediach społecznościowych o marce Annabelle Minerals (wówczas właśnie zakupiłam ich kosmetyki). I wiecie co? Okazało się, że właścicielka tej firmy jest znajomą mojej koleżanki z liceum. Jaki ten świat mały!

- Więcej natury w kosmetyczce – kosmetyki mineralne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *